Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
polski serwis internetowy

Kontakt


O autorze


Jeszcze raz witam serdecznie na mojej stronie wszystkich fanów prawdziwej, starej muzyki country, jak i osoby, które dopiero co zaczynają się interesować tym wspaniałym gatunkiem. Nazywam się Krzysztof Kuldanek, dla znajomych po prostu Krzysiek. Urodziłem się 16 maja 1994 r., więc aktualnie mam 19 lat. Jak do tej pory, mieszkam w Tarnowie w województwie małopolskim. Mamy tu wszystko, czego wymaga klasyczna piosenka country - pociągi, autostrady, lasy, wsie, farmy... Nie no, żartuję rzecz jasna wymieniając countrowe stereotypy. W moim przypadku na pewno nie tak się zaczęło. Fakt faktem, w dzieciństwie uganiałem się za pociągami, składając częste wizyty w budce dróżnika a podczas wakacji notując skrupulatnie z okna domu wczasowego wszystkie przejeżdżające składy, ale zainteresowanie muzyką country, która jak wiadomo często porusza takie "kolejowe" tematy, przyszło dużo później.

Moja pierwsza gitara, po ojcu rzecz jasna ;)


Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że już od dziecka umiłowałem sobie starą muzykę, takie, jak to mówią po angielsku, "oldies". Owszem kilka razy zdarzało mi się nucić jakiś ze współczesnych hitów lansowanych przez jeden sezon w radiu, ale w przeciwieństwie do wielu moich rówieśników pokolenia lat 90-tych nigdy nie zboczyłem w stronę hip-hopu czy jakiegoś współczesnego popu, czy innej elektronicznej sieczki. Dużą rolę w ukierunkowanie moich gustów muzycznych w stronę klasyki ponadczasowych kawałków XX wieku odegrał ojciec, który posiadał sporą kolekcję płyt winylowych, przy których dźwiękach wychowywałem się, można powiedzieć do pewnego etapu nieświadomie, traktując gramofon (stary MisterHit w wydaniu Unitry) jak zabawkę. Oczywiście w większości winyle były polskich wykonawców, ponieważ mój ojciec nie grzeszy znajomością angielskiego, a że i ja w tamtym czasie byłem na początkowym etapie nauki, moją pierwszą wielką muzyczną miłością został polski zespół Budka Suflera. Zgromadziłem prawie całą dyskografię zespołu i właśnie przy organowych melodiach Romka Lipko czy soczystych solówkach Marka Raduli stawiałem swoje pierwsze kroki, a właściwie pierwsze akordy, na keyboardzie i gitarze akustycznej.

Billy Ray (buddytv.com)

Ale tak naprawdę jak to zaczęło się z muzyką country to historia trochę dla mnie wstydliwa z obecnego punktu widzenia. To był gdzieś tak przełom VI klasy szkoły podstawowej i I gimnazjum. Byłem wtedy w sumie jeszcze dzieckiem i zdarzało mi się oglądać od niedawna wtedy funkcjonujący w naszym pakiecie telewizyjnym kanał "Disney Channel". Trafiłem tam na kilka odcinków serialu "Hannah Montana", jednak w przeciwieństwie do większości nastolatek namiętnie oglądających ten serial mojej uwagi nie przykuła wcale postać głównej bohaterki, zarówno serialowego jak i w realu, a chodzi tu o Billy'ego Raya Cyrusa. Szczególnie zainteresowałem się jego osobą, gdy usłyszałem, jak w jednym odcinku śpiewał utwór "Ready, Set, Don't Go". Poszperałem trochę w internecie i cofnąłem się aż do źródeł dyskografii Billy'ego, czyli fenomenalnego debiutanckiego albumu artysty "Some Gave All". Bez wątpienia piosenki Cyrusa w dużym stopniu pomogły mi doszlifować angielski (amerykański rzecz jasna, od tamtej pory znienawidziłem brytyjszczyznę nauczaną w szkole ;)).

Nie pamiętam dokładnie, jak doszło do tego, że sięgnąłem do twórczości legend country, ale zdaje się, że zacząłem od Johnnego Casha. Ten fakt akurat zapadł mi w pamięć, bo wiązał się on z takim zabawnym zbiegiem okoliczności - pewnego dnia, gdy wspomniałem o Cashu ojciec powiedział, że chodzi mu po głowie taka kowbojska piosenka z charakterystycznym intrem na gitarze - oczywiście nie znał tytułu, ani nie był pewnien, czy to Johnny jest wykonawcą, był tylko w stanie zanucić kilka dźwięków instrumentalnego wstępu.

Johnny Cash (biography.com)

I akurat następnego dnia, podcza gdy przesłuchiwałem na Youtubie losowo wybrane utwory Casha, w "proponowanych filmach" pokazała mi się piosenka "Ghost Riders in the Sky", tylko chyba w wykonaniu jakiegoś metalowego zespołu. Coś mnie podkusiło jednak, żeby ją puścić i pierwsze dźwięki intra momentalnie skojarzyły mi się z melodią nuconą dzień wcześniej przez ojca- to było to! Zaraz znalazłem też wersję Casha i to właśnie była pierwsza klasyczna countrowa piosenka w moim życiu, która całkowicie mnie pochłonęła. To słynne intro było pierwszą melodią jaką nauczyłem się grać na gitarze poza samymi akordami i wybijaniem rytmu. Chwała serwisowi Youtube za ten box "proponowane filmy", bo jeszcze wielokrotnie mi się przysłużył. Kiedy osłuchałem się już wystarczająco z "Ghost Riders..." miałem ochotę na więcej Casha, ale nie wiedziałem czego dalej słuchać, no i wtedy podrzuciło mi piosenkę "Highwayman" w wykonaniu całej grupy The Highwaymen. Kolejny trafiony strzał! Piosenka tak mnie zachwyciła, że pierwsze kilka razy słuchałem jej bez przerwy kompletnie oniemiały. Wtedy zgromadziłem wszystkie albumy supergrupy - oczywiście wszystko z Internetu, gdyż w Polsce mało co z takiej muzyki jest dostępne (dopiero kilka lat później udało mi się nabyć w Empiku "Highwayman 2" i "The Road Goes On Forever"). Gdy w ręce wpadł mi koncert w Nassau Coliseum z 1990 r. usłyszałem tam m.in. Casha wykonującego swoje wczesne utwory "Folsom Prison Blues" i "Ring of Fire", które porwały mnie chwytliwym rytmem "boom chicka"- zacząłem więc od korzeni w Sun Records zgłębiać karierę Casha.

Waylon Jennings (last.fm)

Zainteresowałem się też twórczością pozostałych członków grupy, z których dość szybko na faworyta wysunął się Waylon Jennings i w związku z tym szybko bliski stał mi się nurt "Outlaw" i wszyscy jego przedstawiciele. No, i tak to się toczyło - od tej pory poznawałem coraz to nowych i nowych artystów country - zobaczyłem np. duet Williego Nelsona z Merlem Haggardem, więc zaraz słuchałem Haggarda i tak dalej, i tak dalej. Na obecnym etapie znam już (przenajmniej z nazwiska) niezliczoną ilość artystów country, ale zawsze w gronie moich największych bohaterów i legend country, które są dla mnie największy wpływ stawiam: Waylona Jenningsa, Krisa Kristoffersona, Johnny'ego Casha, Williego Nelsona, Merle'a Haggarda i George'a Jonesa. Po obejrzeniu w lecie 2009 r. marnej karykatury czegoś, co kiedyś było Piknikiem Country w Mrągowie, postanowiłem założyć tę stronę, aby uświadamiać Polaków, co naprawdę znaczy prawdziwa muzyka country! No, i dodatkowo w mojej historii związanej z muzyką country był jeszcze jeden dość istotny aspekt rodzinny, który pogłębiał moje zainteresowania tym gatunkiem... chodzi tu o książkę "Gwiazdy Muzyki Country", na którą dość często się przy różnych artykułach na tej stronie powołuję i jej autora, któremu poświęcam tę stronę...

Ale o tym innym razem :)

Dane kontaktowe


Jeżeli masz ochotę podyskutować ze mną o muzyce country albo o sprawach związanych z tą stroną, jak na przykład zgłoszenie błędów lub niedziałających linków albo propozycja artykułu lub działu, napisz do mnie korzystając z poniższego formularza lub bezpośrednio na adres email.

Twój pseudonim:

Treść wiadomości:


Jeśli powyższy formularz nie zadziała, bo np. nie masz w systemie skonfigurowanego domyślnego programu pocztowego, napisz do mnie zwyczajnie. Mój adres email to: .

KK
Pamięci Stanisława Gachowskiego...
Copyright: Krzysztof Kuldanek (c) 2013