Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
polski serwis internetowy
05.05.2014, poniedziałek

Nowy album Johnny'ego Casha!

Rozmiar czcionki: a a a

Nowy album Casha na mojej półce.

Minął już ponad miesiąc odkąd potomek Johnny'ego Casha, John Carter ogłosił w wywiadzie opublikowanym na stronie magazynu the Rolling Stone, że udało mu się nazbierać wystarczającą ilość starych, nieprezentowanych wcześniej nagrań ojca, żeby wydać z nich jeszcze 4 albo 5 albumów. Czytałem wtedy ten artykuł i bardzo napaliłem się na myśl o posłuchaniu nieznanych do tej pory nikomu kawałków Casha, pochodzących z okresu, kiedy był u szczytu popularności. Jednak coś chyba źle zrozumiałem z tekstu, bo cały czas byłem przekonany, że rozpoczęcie wydawania tych albumów to kwestia jeszcze paru miesięcy. Tymczasem nie zarejestrowałem, że pierwszy krążek z nowej serii premierę miał już w dniu publikacji artykułu albo w każdym razie gdzieś pod koniec marca. O tym fakcie zorientowałem się dopiero gdzieś tak dwa tygodnie temu, kiedy na fanpage'u Johnny'ego na facebooku rzucił mi się w oczy link do anglojęzycznej recenzji nowego albumu. Oczywiście, nie jest wielkim zaskoczeniem, że dzień późnej udałem się do MediaMarktu i błyskawicznie stałem się dumnym posiadaczem rzeczonej płyty. Cena nie była wygórowana, niecałe 40 zł za nagrania amerykańskiej legendy to chyba rozsądna kwota. Jedyne, co początkowo trochę mnie zaniepokoiło to opakowanie płyty. Po wydawanej na początku dekady serii American Recordings przyzwyczaiłem się do zwykłych, plastikowych pudełek, a tym czasem "Out Among the Stars" (bo taki tytuł nosi nowa płyta Casha) umieszczono w czymś, co bardziej można nazwać tekturową książeczką niż porządnym pudełkiem na płytę. Choć przyznam, że bardziej niż o sam sposób zabezpieczenia płyty, miałem obawy, czy w opakowaniu znajdę jakieś dodatkowe materiały (sleeve notes), bo sądząc po jego "cienkości" niewiele prócz płyty tam wejdzie. Mój niepokój okazał się jednak zupełnie nieuzasadniony, gdyż po otwarciu pudełka w zakłądce po prawej stronie znalazłem książeczkę ze zdjęciami z sesji nagraniowej i wstępem napisanym przez syna Johnny'ego. Sam album, no cóż tu wiele mówić - są piosenki, które wpadają w ucho po pierwszym usłyszeniu, takie, które wymagają pewnej zadumy, wsłuchania się w tekst. Na płycie nie mogło oczywiście zabraknąć jakże charakterystycznego dla stylu Casha kawałka "mówionego", tym razem jest to piosenka "If I Told You Who It Was". Jest też parę standardowych numerów, których nie można z pewnością zaliczyć do grona wielkich hitów. Nie oczekujcie tak głębokich, pełnych refleksji utworów, jakie pamiętamy z ostanich w życiu nagrań Johnny'ego. Ale to nie ma znaczenia. Dla mnie osobiście wspaniałym uczuciem jest móc kupić album wspaniałego artysty już ponad 10 lat po jego śmierci. Fakt, że znajdują się na nim nowe piosenki, które Cash nagrywał jeszcze w pełni sił, jak to mówią, w kwiecie wieku, sprawia, że mamy wrażenie jakby on ciągle był z nami, w każdej chwili gotów na nowo nas zabawiać i wzruszać swoim niepowtarzalnym głosem i sposobem wykonywania utworów. I to się naprawdę liczy. Na koniec tej mini-recenzji załączam parę fotek, jak nowy album Casha prezentuje się na mojej półce i biurku.

KK

Pamięci Stanisława Gachowskiego...
Copyright: Krzysztof Kuldanek (c) 2013